Przedłużające się terminy rozpatrywania wniosków o zabezpieczenie w sądach – jak radzą sobie pełnomocnicy?
Ostatnie miesiące przyniosły duże zainteresowanie wnioskami o zabezpieczenie spłat kredytu w sprawach frankowych, co jest wynikiem niedawnego wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Chociaż przepisy sugerują siedmiodniowy termin rozpatrzenia takiego wniosku, w praktyce często trwa to kilka miesięcy. Jednak ten problem nie dotyczy jedynie spraw frankowych. W sprawach rodzinnych również zaczyna się dostrzegać znaczne opóźnienia.
Pełnomocnicy starają się różnorodnymi środkami wywrzeć presję na szybsze rozpatrzenie wniosków. Do strategii zalicza się m.in. pytanie w sekretariatach o status wniosku, składanie wniosków o pilne rozpatrzenie, a także pisanie do przewodniczącego wydziału czy prezesa sądu. Nie brakuje też skarg na przewlekłość, choć wiele osób obawia się tej ostatniej opcji ze względu na ewentualne konsekwencje dla prowadzącego sprawę sędziego.
Problem przeciągania się terminów jest złożony. Sędziowie wskazują przede wszystkim na przeciążenie sprawami, w tym również wnioskami o zabezpieczenia. Jeśli sędzia ma kilkadziesiąt takich wniosków do rozpatrzenia w ciągu tygodnia, jest to duże obciążenie. Sprawy rodzinne dodatkowo komplikują sytuację, gdyż wiele wniosków wymaga przeprowadzenia rozprawy, której termin według kodeksu postępowania cywilnego powinien wynosić miesiąc.
Jak zauważają niektórzy, czas oczekiwania na rozstrzygnięcie zależy w dużej mierze od obciążenia danego sądu. W dużych sądach czas oczekiwania może wynosić nawet kilka miesięcy, jednak nawet w mniejszych instytucjach obciążenie jest na tyle duże, że sędziowie często nie są w stanie dotrzymać ustawowych terminów.
Kwestia ta pokazuje, jak bardzo system sądownictwa w Polsce jest obecnie przeciążony i jakie wyzwania stoją przed sędziami, pełnomocnikami i stronami w postępowaniu sądowym. Wielu zainteresowanych liczy na reformy i zmiany, które pomogą usprawnić pracę sądów i skrócić czas oczekiwania na orzeczenia.